Psie lęki - czego boją się psy i co z tym robić

Moderatorzy: Katja, Nirwana

Psie lęki - czego boją się psy i co z tym robić

Postprzez Dona » 29 gru 2008, 21:50

D x O napisał(a):Mam Pit Bulla 2 miesięcznego,wczoraj go odebrałem i cały czas ma podkulony ogon a jak juz sie cieszy to podnosi troche (na nieznaczną wysokość) i troszke pomacha i dalej ma podkulony czy moze jest mu źle czy co - pomocy


agniecha napisał(a):nie martw się, piesek ma podkulony ogon bo dopiero poznaje świat. Dla wielu ludzi pit bull odrazu musi być niezwyciężony a wcale tak nie jest. To dopiero szczenię a od Ciebie zależy co będzie dalej. Radzę Ci wychowywać go w spokojnej atmosferze, nie dopuszczać do agresywnych psów (bo i tak jak dorośnie geny wezmą w nim górę) i zapewnić mu wiele przyjemnych kontaktów, tak z innymi psami jak i z ludźmi.


Kiri napisał(a):Siemka
Mój Gucio bardzo boi sie ludzi, telewizji i tym podobnych zeczy nie wiem jak zrobic aby sie nie bał. :?:


eraser napisał(a):Gdy są małe muszą wszystko poznac ..

jak ich wtedy nie oswoisz to jak będą starsze też będą się bać ..

ale zdarzają się takie hojraki jak Vemon Izik-a :D


izik napisał(a):no ale musisz oswajać psa tak jak mówi Eraser !!
czym prędzej tym lepiej ! mozę TV za głośno chodzi- wtedy pies sie boi...


NIKA napisał(a):Ile Twój piesek ma????
Jeśli czegoś się boi są dwa sposoby!!!
1. albo totalnie ignorować zachowanie pieska
2. albo w momencie gdy się boi zacząć sie z nim bawić i zaczepiac, żeby kojarzył np. odkurzać z czymś fajnym :)


Kaper napisał(a):Hehe u mnie to samo odkurzacz to wróg publiczny nr 1 nie da rady musi go podgryzać aha a wrogiem publicznym numer 2 jest suszrka mojej mamy za wszelką cene chciałby ją chapnąć ale jest za wysoko hehe.


coma7 napisał(a):Odkurzacz, heh, Sundar sie go boi, ale ja sie z nim zawsze bawie i w tym momencie psiol przelamuje strach i kreci ogonem:]


Mirek1916 napisał(a):hehe to z psa mojego dziadka (mieszkamy na tym samym placu) cala rodzina ma z kory polewki. juz nie chodzi oto czego sie boi ale chodzi oto ze jest to pies mysliwski (wyzel).podaje przyklady: pewnego dnia dziadek wystawil grilla na podworko.przez caly dzien nie wychodzila z domu bo sie bala. dopiero wieczorem wyszla. drugiego dnia wystawil parasol przeciwsloneczny to tak samo bala sie wyjsc.. to poprostu jest caly cyrk z nia. jeszcze robila mnustwo fajnych rzeczy ale one do strachu sie nie zaliczaja wiec moze opowiem je w dziale humor :) ale teraz juz sie tak nie boi hyba z tego wyrosla (raczej dorosla)


Carisma napisał(a):
Kaper napisał(a):Hehe u mnie to samo odkurzacz to wróg publiczny nr 1 nie da rady musi go podgryzać aha a wrogiem publicznym numer 2 jest suszrka mojej mamy za wszelką cene chciałby ją chapnąć ale jest za wysoko hehe.


Hehe to u mnie jest dokładnie to samo.
Przed suszarką najpierw ucieka a potem najchętniej by ja pogryzła:D


Danny D napisał(a):Ja tam ze swoim Ivanem wymyśliłem pewną strategię. Jak było tak, że sięczegoś bał to mówiłem do niego:

Ivanku co tam jest? No, co to jest? Idziemy zrobić porządek?

No i idziemy w stronę zagrożenia zamieniając wszystko w swietną zabawę.

Teraz jak usłyszy idziemy zrobic porządek! To odrazu przyjmuje czujną postawę wypręża się i pewnym krokiem zmierza w stronę nieznanego...

POLECAM

P.S.
na takie hasło menele z naszej dzielnicy na początku zabierali nogi za pas, teraz jedynie zachowują się ciszej...


pawel napisał(a):Moj ramzes to kozak ...hehe...niczego sie nie boji:)
Natomiast teqila boji sie panicznie samochodów,no i jak kogos nie zna to sie boji ,ale sie na niego wtedy zaczyna rzucac jak ktos chce podejsc blizej.


Dona napisał(a):A ja ostatnio zauważyłam, że nasza Amf boi się "niezidentyfikowanych" odgłosów na dworze, a już szczególnie w nocy! Raz coś jej się uwidziało i strasznie się nastroszyła na stojący samochód, ciągle do niego ostrożnie podchodziła i poszczekiwała. Jakoś ją odciągnęłam i do domu, a ona nic tylko do drzwi i dalej szczekać! Nie dało się jej uspokoić, a było w okolicach północy, więc trzeba było z nią zejść jeszcze raz, musiała obejrzeć "wroga" dokładnie i dopiero jej przeszło... Jak zobaczy w nocy jakoś "inaczej" poruszającego się człowieka to też potrafi się zjeżyć lub szczeknąć :shock: , a raz całą drogę taka najeżona szła i ciągle nasłuchiwała, nie wiem dlaczego. Jakoś tak po cieczce jej się zrobiło, ciekawe czy już na stałe, czy to przejdzie...


mbciek1 napisał(a):Czy to normalne że moja Tequilla boi sie wody??


Angel napisał(a):Eee moja ma od jakiegos tygodnia ( ponad ) różne dziwne filmy. Np. cztery dni stała suszarka rozłożona w tym samym miejscu, a piątego dnia jak nią ruszyłam to się zaczęła jej bać i zwiewać :? Jakas dziwna jest ogolnie ostatnio.
A standardowo boi się odkurzacza i suszarki do włosów ;)


..:Buster:.. napisał(a):Eta nie boi sie niczego, oprócz baloników :shock: jak zobaczyła balonik na podłodze, to zwiała pod stół z podkulonym ogonem... Nie wiem czemu tak reaguje, moze kiedyś ktoś porządnie ją wystraszył... A Bust... na odkurzacz sie rzuca i chce go zjeść, na suszarke się rzuca, na petardy ciut reaguje, nie lubi ludzi i trochę się ich boi.


aneczka:)pit napisał(a):mam duzy problem wiem ze jest juz kilka takich watków ale to jest naprawde powazne. Frodo we wrzesniu skonczy 2 lata a mimo to jego strach nie zmniejsza sie a z kazdym dniem wzrasta. Czuje sie bezradna i nie wiem co zrobic bo przede wszystkim on na tym cierpi. Jak jestesmy na spacerze i cos go wystraszy nie jestem w stanie go opanowac. chciałabym mu jakos pomóc ale nie wiem rady w stylu przejdzie z czasem nic nie daja wiec prosze bardzo o jakies konkrety.


Katja napisał(a):Aneczka a ma on jakąś zabawke na którą jest strasznie nakręcony?? Bo dobrze w takich momentach psa zając taką rzeczą, choc wiem ze to bardzo trudne.
Moja np panicznie boi się huków- w stylu wystrzał z bata na IPO. Ale poprostu staram się jej w tym momencie nie pocieszac ani nic, ale tez nie pozwalam zeby uciekała, musi siedziec przy mnie i ja ją bacznie obserwuje, jak tylko wykaże odrobine zainteresowania tym co się dzieje, to mega pochwała i zachęta ... na moją to działa...


GreenEvil napisał(a):Cos konkretnego go wystrasza? Czy rzeczy zupelnie losowe?
Probowalas barowac?

@katja: Ja bym sie obawiala, ze w ten sposob wyrobi sie u psa skojarzenie boje sie - dostaje nagrode...

pzdr
GreenEvil


VALKIRIA napisał(a):Raczej u psa to inaczej, Dostaje nagrode w sytuacji stresujacej np. huku - jest to przyjemne. Po ilus razach pies stwierdzi ze nie ma sie czego bac, poniewaz skojazy to z czyms fajnym.
Moja Ś.P suka bala sie agresywnych zachowan, podniesienia reki (poprzedni wlasciciel ja katowal),
Metodą nagrod wyrobilam jej odruch ze kiedy sie zamachnelam na nia, to ona sie cieszyla i skakala na mnie, lizala... ale niepewnosc przy obcych miala, ktos podniosl reke to byla czujna, chcial uderzyc - lapala za reke.
A druga suka (kaukaz rodzicow) bala sie hukow i metodą nagrod nauczyla sie szczekac i cieszy sie kiedy je slyszy.
Jednak smakołyki pomagają ;)
gorzej z sylwestrem, bo szczeka jak nienormalna i biega z okna do okna :lol:


Pit lover napisał(a):Zgadzam sie z valkiria,,, Moj samiec bal sie facetow.. za kazdym razem jak sie dal poglaskac bez ugryzienia dostawal pyszne ciacho ( psie ) i z czasem przelamal strach przed obcymi... Cos czego sie bal kojarzylo mu sie z czyms milym... w koncu reakcja byla taka... Obcy = ciacho = radosc :)


GreenEvil napisał(a):@ pit.lover : tutaj IMHO zaadzialalo cos innego, tzn obiekt, ktorego pies sie bal, bezposrednio tez byl zrodlem pysznosci ;)

Powiem o co mi chodzi. W jakims pismie, czy ksiazce (nie pamietam) wyczytalam ostatnio, ze "pocieszanie" psa, czy dawanie mu smakolow w momencie kiedy sie boi moze wywolac skojarzenie nie takie jakbysmy chcieli, czyli zródlo strachu = smakol = fajnie = nie boje sie, Lecz Boje sie = fajnie = boje sie bardziej, bo pan/pancia reaguje wtedy smakolem.
Wydaje mi sie to niepozbawione sensu, wiec ja bym proponowala boje sie - komenda zastepcza (siad cokolwiek) - smakol... a najlepiej barowanie i w ten sposob odwrazliwianie psaiura. Czyli widze cos czego bedzie sie bal _zanim_ on zareaguje - komenda zastepcza, zblizamy sie do zagrozenia na tyle ile sie da, zamkniecie komendy, nagroda.

pzdr
GreenEvil


VALKIRIA napisał(a):No mi się to wydaje nie zabardzo tak, jak piszesz.
Pies nie jest człowiekiem i nie myśli w ten sposób że: Boje sie = dostaje nagrode, bede sie bal bardziej = dostyane podwojna porcje.
Dla psa jest proste dzialanie, boje sie = dostaje nagrode/pochwale = jest to fajne. Własciciel, w momencie gdy pies jest wystraszony, daje mu swoje poparcie, chwali, glaska, nagradza - pies czuje ze pancio jest przy nim, pochwali da cos dobrego, odwroci uwage i NIC SIE NIE STANIE/ STALO pies to zaczyna kojazyc z czyms milym, po jakims czasie bedzie wiedzial ze ta przykra "rzecz" nie jest dla niego zagrozeniem.
Z tymi komendami opisanymi na koncu troszke sie zgodze, ale nie do konca, bo wszystko zalezy od sytuacji.
Np. Kiedy pies sie boi petard a ktos zaczyna strzelac, i dopiero chcesz zaczac go uczyc tak, wydasz komende "WARUJ", to zaloze sie ze piesio ucieknie/bedzie chcial to zrobic, zanim ja uslyszy.
Najpierw trzeba przykre rzeczy zaczac psu kojazyc z milymi i do tego dodawac komendy.
Zreszta tu się powiniem Mariusz (Rrangarr)wypowiedziec.
Co ja tam wiem o psach... :lol: ;)


aneczka:)pit napisał(a):
GreenEvil napisał(a):Cos konkretnego go wystrasza? Czy rzeczy zupelnie losowe?
Probowalas barowac

raczej rzeczy zupełnie losowe. Chociaż ma też te które przerazaja go najbardziej np obcy ludzie, jakies motory trzask drzwi rowery . No są to nawet najzwyklejsze rzeczy np jak lezy cos na chodniku albo jak dziecko sie gwałtowniej ruszy a przede wszystkim nie wiem czemu strasznie boi jak sie rozmawia podniesionym głosem. Ale to nie jest takie proste jak sie moze wydawac bo strach wywoluja naprawde banalne sytuacje jak psikanie sie perfumem, gdy usyszy jak w czajniku wre, gdy ktos otworzy butelke z piciem i "syknie" i naprawde wieeele wiele innych. Trzeba tez dodac ze czesto dosc gwaltownie okazuje strach, nie da sie go wtedy opanowac, z calych sil (ktorych ma wiele) wyrywa sie i stara wyrwac glowe z obrozy, ucieka, nie readuje na komendy (wogole chyba wtedy nie liczy sie dla niego reszta swiata...
Dziekuje za rady i nawet nie musze pisac, ze jakies konkretne pomysly, propozycje byly by strasznie mile widziane

pit lover Frodo tez boi sie facetów.


ruda_ts napisał(a):Jak Frodus jeszcze był u mnie ten problem występował praktycznie od samego początku. Rozmawiałam chyba wtedy z Suzuki na ten temat, stosowałam się do porad, które mi podrzuciła i powiem szczerze , że miało to niewielki skutek. Mam nadzieję,że uporacie się z tym. Aniu, chodziłaś z nim na szkolenie tak jak z początku mówiłysmy o tym?


Violett napisał(a):moze tu nie chodzi o lekliwosc moze Frodo,
jest bardzo wrazliwy na dzwieki - co bardzo go stresuje .
A dr Bacha probowałas?


aneczka:)pit napisał(a):
Violett napisał(a):moze tu nie chodzi o lekliwosc moze Frodo,
jest bardzo wrazliwy na dzwieki - co bardzo go stresuje .
A dr Bacha probowałas?

Chyba to nie do końca to bo gdy miałam remont w domu i ogółem bardzo głosno było tam Frodo po jakims czasie nie zbytnio reagował na to. Nie nie próbowałam bo myslałam ze jednak to przejdzie z czasem jak inni mówili ale nie potrzebnie sie łudziłam bo nie przeszło ani troche i przed wizyta chcialam otrzymac waszą rade moze jkais dobry namiar itd.


notorius napisał(a):Witam!
Mam okolo 2 rocznego pita,wziolem go z pol roku temu od goscia ktory go niesamowicie katowal :( . Psina byl wycieczony, zmarnowany.Trzymany byl w ciemnym garazu.Mam go juz pare miesiecy i do tej pory jest strasznie lekliwy, boi sie wszystkiego doslownie(jedyne czego sie nie boi to niestety samochodow bo pcha sie pod nie jak szalony),od halasu skrzypiacych dzwi,krzesla lub gdy ktos obok niego przechodzi to reaguje ucieczka.Na miescie jak jakis samochod w oddali zatrabi gdzies to ten sie rzuca na smyczy i po chwili idzie juz spokojnie.Boi sie ludzi, nie je wdzienprzy nas tylko po nocach bo sie chyba krepuje. Praktycznie nie macha ogonem, czesto nosi ogon podtulony i łeb sposzczony.Po tylu miesiacach myslalem ze juz dojdzie jego psychika do normy ale zadnej specjalnej poprawy :(.
Prosze o fachowe porady jak mam postepowac z pieskiem zeby zniwelowacjego lękliwość i wyrobic w nim odwaznego psa.


czarek napisał(a):Poł roku to jest jeszcze za malo aby pies przyzwyczail sie po takich przejsciach do normalnego zycia.Potrzebuje duzo wiecej czasu aby przystosowac sie do ciebie,watpie aby stal sie z niego odwazny pies.Taki uraz w psychice pozostanie u niego na dlugo.Poswiecaj mu duzo czasu,niech twoi znajomi go glaszcza,chodz z nim gdzie jest miej ludzi potem coraz wiecej i stopniowo chodz tam gdzie jest wiecej ludzi.Jak sie przestraszy to go poglaszcz i daj mu zrozumiec ze nie mka czego sie bac.To tylko tyle co moge ci zaproponowac ze swojej strony


IN_ napisał(a):
czarek napisał(a):Jak sie przestraszy to go poglaszcz i daj mu zrozumiec ze nie mka czego sie bac.To tylko tyle co moge ci zaproponowac ze swojej strony

Nie wolno chwalić psa za to, że się przestraszył. W ten sposób pokazujesz mu, że takie zachowanie jest prawidłowe, że tak ma postępować.
Powinno się psa oswając z tym czego się boji odwracając jego uwagę. Powiedzmy, że pies boji się dzwonka do drzwi. Wiadomo, że nie zawsze możesz przewidzieć to kiedy ktoś zadzwoni. Wtedy olewaj psa, zachowuj się naturalnie, Ty samym sobą nie możesz pokazywac, że dzieje się coś dziwnego, pies obserwując Ciebie ma widzieć, że jesteś spokojny, że kompletnie ten dzwonek olewasz, nie wywiera na Tobie żadnego wrażenia - nie chwlisz psa za strach, nie ganisz... tak jakby nic się nie działo. Ale poza tym sam możesz prowokować takie sytuacje. Ustalić z kimś, że za minutę zadzwoni. Chwile wcześniej nakręcić psa na zabawkę, zaintereswować przysmakiem. Tak żeby był na tym czyms skupiony. WW momencie dzwoniena podać przysmak, bawić się zabawką... Na początku pies będzie się bał ale stopniowo będzie mu się dany dzwięk lepiej kojarzył....
Tylko problem polega na tym, że najpierw Ty musisz zdobyć jego zaufanie. Pies nie może się Ciebie bać, musi przy Tobie swobodnie jeść, bawić się z Tobą.
Jeśli pies boji się przy Tobie jeść... zlikwiduj miske. Niech się przegłodzi z jeden dzień. Jak już będzie głodny, weź do ręki jedzenie, kawałek i podsuń psu, połóż przed nim ,czy daj mu z reki (jeśli bierze od Ciebie). I tak przez cały dzień, zamiast dawać mu w misce i chować się, dawaj mu "osobiście". Niech pies nauczy się kojarzyc, że Ty=jedzenie a jedzenie bez Ciebie nie ma.


notorius napisał(a):Slyszalem o sposobie "na smakolyka" tylko ze on nie chce mi jesc z reki, bardzo rzadko je. Wypróbóje Twoją radę "IN_" z głodzeniem.A z tą zabawka to jest tak ze nie ma takiej, bo jest taki zawsze ponury i przygnebiony ze nie chce sie bawic :/ Slyszalem cos o tym zeby nie nagradzac psa glaskaniem za wystraszenie sie czegos. Staram sie to stosowac. Z dzwonkiem to tak jest ze jak ktos dzwoni to sie zrywa nagle i ucieka gdzies w kąt.To tez ignoruje.
Jest z nim jeszcze taki problem ze jak go puszcze swobodnie to do nogi mi nie przychodzi,chociaz rozumie o co mi chodzi, poniewaz podejdzie na połowe odległości do mnie póżniej staje i albo odwraca głowe na boki albo sie cofa i pózniej juz biega w tą i z powrotem starajac sie na mnie nie patrzec. Niby chce przyjsc ale ma jakas blokade psychiczna czy cos....
Myslicie że moze mu sie ta psychika jeszcze wyprostowac do poziomu normalnego psa? A moze wiecej czasu potrzeba.....


IN_ napisał(a):On się po prostu boji. Ciebie też. Taki stan rzeczy może długo trwać jeśli był katowany wcześniej. Pies bardzo szybko zapamiętuje i ciężko to odwrócić. On potrzebuje czasu, na razie nie ufa ludzią, kiedyś powinien zacząć. Musisz mu dać czas i nie zmuszać go do "zaufania". Dotykać tylko wtedy kiedy sam tego chce, kiedy podejdzie i wyrazie pokaże, że chce być pogłaskany...
Pies jest przekupny, jedzeniem możesz sporo osiągnąć. To będzie trwało, może nawet miesiące...
Na początku nie oczekuj, że będzie jadł Ci z ręki jak się boji przy Tobie jeść. Po prostu niech widzi, że Ty masz kawałek jedzenia w ręce, niech Cie obserwuje. Połóż jedzenie gdzieś w jego okolicy i odejdź. Dopóki nie będzie wykazywał zainteresowania nie podchodź bliżej. Metodą małych kroków, on się kiedyś przełamie. Tylko bez przymusu, niech to wychodzi od niego. On ma chcieć a nie Ty...
Mi się wydaje, że do czasu kiedy on Ci nie zaufa nie możesz go zbyt wiele nauczyć czy zbyt wiele od niego wymagać. Bo jak na takiego psa krzyknąć, skarcić czy np. uczyć siadania i chodzenia przy nodze... Mój pies wie, że jak się wkurze to ma być spokój... ale się mnie nie boji, nawet jak jestem na niego wkurzona to nie unika mnie i chce być ze mną.

Ja bym na spacerach takiego psa nie spuszczała. Kup długą linkę i wyprowadzaj go na tej linie. Niech ma tą swobodę potrzebną mu ale niech nie ma możliwości wpadnięcia pod auto... Normalny pies może wlecieć bo coś zobaczy. Twój może się jeszcze czegoś przestraszyć.

A napisz wogóle ja on się wobec Ciebie i Twojej rodziny zachowuje. Daje się głaskać, daje sobie obroże założyć? Podchodzi? Czy jak idziesz korytarzem na niego to się kryje, ucieka czy tylko schodzi z drogi?
Ja powiem szczerze, że chyba bym skorzystała z pomocy behawiorysty. Ciężko jest wychować normalnego psa... a Twój zachowuje się jak dzikie zwierze wychowane w głębokiej puszczy bez kontaktu ze światem ludzi.


notorius napisał(a):Wypuszam go wolno tylko na podworku u mojej babci bo tam jest ogrodzone. Ale jedyna rzecz jakiej sie, na nieszczesci, nie boi to jest samochod.Kiedys wybiegl przez fortke i stanal na srodku ulicy tuz przed nadjerzdzajacym autem, dopiero piski opon go wystraszyly-ale wygladalo to nieciekawie.

Tak, teraz juz sie daje glaskac bez wiekszego problemu,teraz juz rzadko ucieka. Obrorze daje juz sobie załorzyc bez problemu, kaganiec tez.Ale na smyczy sie nie rzuca nie wyrywa idzie poslusznie przy nodze, chyba ze sie czegos wystraszy,bywa czesto, to wtedy sie wyrywa ale po chwili wraca do nogi. A tak wogole nie wykazuje zednej agresji w stosunku do domownikow, bardziej obojetnosc, strach.

Generalnie jak go na poczatku wziolem to naprawde jak jakis dzikus z dzungli sie zachowywal, po paru miesiacach sie troszke oswoil- i tak jego socjalizacja stanela w miejscu.

Chyba potrzeba wiecej czasu.....


hooliganka napisał(a):Poszukaj behawiorysty-on pomoże Ci ruszyć dalej tą socjalizację. Nawet tylko kilka spotkań może dać psu i Tobie przede wszystkim wiele wskazówek.
Pozdrawiam i zyczę powodzenia :)


Mario30Gdy napisał(a):Witam! Mam problem z moim 9-cio miesięcznym amstaffem. Zakupiłam go z dobrej hodowli jak miał 5 miesięcy. Przyjechał ze wsi do miasta i tu był jakis taki strachliwy. Wiem ze to była dla niego nowosc: pełno ludzi, ruch uliczny, sklepy itp. Nie mieszkamy w centrum miasta tylko na obrzerzach więc i tak nie jest taki wielki tłok. Ogólnie to od początku był taki lękliwy i nieufny, ale z wraz z wiekiem wydaje mi sie ze jest troche bardziej. Na samym początku jak go zakupiłam, po paru dniach wybrałam sie z nim do zoologicznego i tam dopiero zauważyłam ze sie boi ludzi. Jakis pan chciał go pogłaskac jak juz wychodzilismy ze sklepu a on sie przestraszył i az chciał sie wyrwac ze smyczy. Myslałam ze to moze tylko taki jednorazowy stan lękowy i zbytnio sie wtedy az tak tym nie przejęłam, ale zamierzałam go poobserwowac jak bendzie sie dalej zachowywał. Niestety takie sytuacje zaczęły sie powtarzac jak ktos obcy poprostu chciał go dotknąc czy pogłaskac :( Gdy idziemy do zoologicznego to boi sie sprzedawczyni, gdy do niego przemawia do nawet sie trząsł ze strachu i a jak do niego chciala podejsc sie przywitac to chciał uciekac i wogóle cyrki robił. Za kazdym razem tak jest jak tam idziemy, jedynie co sie polepszyło to to ze sie juz nie trzesie ze strachu. Za nic nie da sie przekupc! nie pomagaja smakołyki czy nawet kawałek kurczka dane przez obcego. Nie wezmie i juz. i dalej nie da sie pogłaskac i okazuje strach. Normalnie sie zachowuje jedynie gdy obcy nie zwraca na niego uwagi. Wtedy sie nie boi. ale gdy juz ktos wyciaga reke zeby go pogłaskac lub chocby do niego mówi to juz jest lęk. (wystraszył sie nawet małego dziecka jak chodziło po zoologicznym) ciut wiekszego od niego samego. tak, boi sie równiez dzieci jak zrobia cos gwałtownie np. na dworzu. Ostatnio nawet przechodzilismy obok małych dzieci bawiacych sie piłka na chodniku i niechcacy piłka poleciała prosto w łeb mojego psa a on juz odwrócił sie i chciał uciekac, dodam ze była to lekka piłeczka taka gumowa i na pewno go to nie bolalo. a on juz cały w stachu. Dopiero po chwil jak powiedziałm wesołym tonem do niego ze nic sie nie stało i idziemy dalej to było ok. Ostatnio równiez miałam gosci w domu, to był bardzo niepewny siebie na poczatku. Najbardziej jakby obawiał sie mężczyzny, zerkał na niego zza rogu, kobieta chciała mu dac kosc którą mu specjalnie przyniosła, za nic nie chciał do niej podejsc tylko jeszcze sie zesikał ze strachu jak chciała mu ja dac. to wziełam ta kosc i ja mu dałam. puzniej sesikał sie gdy znajoma co sdo niego mówiła... znajomy zaproponował ze wezmie go na chwile na spacer ale pies nie chcial isc i na dworzu nawet i tak z nim nic nie zrobił i sie bał chciał uciekac mu ze smyczy. Uspokoił sie troche jak zobaczył i usłyszal mnie na balkonie. Puzniej jak znajoma wstała i poprostu wychodziła z pokoju pies sie sam wystraszył i uciekł na swoje posłanie i tam sie znowu zesikal. Normalnie juz w domu nie sika. Pies sie nawet wystraszył tego gdy znajoma poprostu tylko pociagneła nosem bo miała katar, od razu sie zląkł. Boi sie jeszcze odgłosu siatki. Gosci 'stałych bywalców' traktuje normalnie da sobie wszystko zrobic. Do nich to sie cieszy tak jak do mnie. Pare dni temu spotkałam na klatce siasiadów i jakos jeden z nich dotknął psa po grzbiecie a ten juz strach w oczach i sie zesikał... :oops: smieja sie ze taki pies a sie boi :roll: dodam ze czesto jezdzimy do centrum i tam spacerujemy zawsze gdzie jest duzo ludzi. Pies zachowuje sie normalnie. Przechodnie zawsze podziwiaj psa ale gdy juz ktos chce podejsc to strach. Gdy zdarzy sie ze jedziemy np. autobusem pies sie wogle nie boi, a tam tez sa tłumy zawsze.. Napiisze jeszcze ze gdy pies jest spuszczony np. w lesie to sam podbiega do ludzi i ich obszczekuje, a czasem nawet wali ich kagancem (musi nosic bo ludzie sie go boją (- hee, a on sam w strachu). Z psami ma kontakt doskonały. Zawsze skory do zabawy. Jedyne co sie boi obcych i siatek. Niewiem co mam robic?! pies jest piekny i potezny, a jego lekliwe zachowanie to co niektórych rozbawia :evil: To tylko psuje jego całą urode. Teraz wystawy. Niewiem jak zachowa sie na ringu gdy np. sedzia bedzie chciał do niego podejsc.. CZY TO JEST MOZE JAKIS PRZEJSCIOWY OKRES DOJRZEWANIA, KTÓRY MINIE?? CZY MOZE PSYCHIKA JUZ MU SIE UKSZTAŁTOWAŁA I JUZ NIC ZBYTNIO NA TO NIE DA SIE PORADZIC?? prosze o pomoc.


Weruś napisał(a):wydaje mi sie ze moze ma jakis uraz z dziecinstwa, bo inaczej by sie chyba tak nie zachowywal, bynajmniej jak nowe otoczenie to pies jest zawsze troche lekliwy bo to nie jego teren i takie tam, zapros moze jakas znajoma i miej psa przy sobie mow do niego spokojnie i niech np twoja znajoma go poglaszcze, moze po paru probach sie wkoncu przyzwyczai jak narazie to nic innego mi na mysl nie przychodzi tylko jak narazie to oswajanie go z otoczeniem


ckOlka napisał(a):Wedlug mnie to jest możliwe że był bity. Niewiadomo co było przez te 5 pierwszych miesięcy w życiu psa, które przecież są bardzo ważne... ale z drugiej strony piszesz że z dobrej hodowli...
Ja bym zwracała uwagę na niego tylko wtedy gdy się zachowuje normalnie i chwaliła go za to ciagle nawet gdy sie tego nie spodziewa, a jak by się bał to już bym nie zwracala tak na niego uwagi. Z tego co piszesz widze że ma w Tobie oparcie psychiczne.Nie wiem, może już tak próbowałaś. pies powinien z czasem załapać że jak sytuacja w życiu jest na luzie to pani sie cieszy i glaszcze, a jak sie boi pies, to pani nie zwraca uwagi i nie pociesza, a i tak nic sie nie dzieje jednak takiego strasznego. Może to kwestia przyzwyczajenia i przekonania sie że już jest dobrze...


aneczka:)pit napisał(a):Ja mam taki sam problem z FRodem no identyczny wprost z tą różnica ze nie sika i w domu sie nikogo nie boi tylko ze Frodo jest znacznie starszy. I chyba wybiore sie z nim na jakies szkolenie zeby nabral nieco pewności siebie.


Mario30Gdy napisał(a):Dzięki Wam za wasze zdania i porady na ten temat.
Weruś, ckOlka sprupuje jeszcze tak jak mi radzicie.
aneczka:)pit tez myslałam o jakims szkoleniu (ale niewiem jakim)zeby treser pomógł nam odzyskac jego pewnosc siebie. Ale boje sie ze po paru takich spotkaniach z treserem i byc moze innymi ludzmi, którzy nam pomogą w czasie takiej tresury to pies sie poprostu z czasem juz do nich przezwyczai, tak jak do paru moich innych znajomych i ich juz sie nie bendzie bac bo bendzie ich znac, a jak bendzie zwykłe spotkanie z jakims obcym to znowu okaze lęk.
Pierwszy raz mam do czynienia z takim strachliwym psem. Wczesniej mialam amstaffke (nierodowodową) ale ona to była zupełne inna niz on. była na kursie PT i obrony. Chciałabym aby ten tchórz tez poszedł na takie szkolenia, ale niewiem jak czy na IPO by sobie poradził czy zeszczał sie ze strachu.
Pies, szczerze mówiąc nie sprostał moim wymaganiom bo nie takiego psa chciałam. Chciałam normalnego, pewnego siebie American Staffordshire Terriera. Zalezało mi własnie na psychice. Pzejechałam pół Polski. Myslałam ze biorąc psa z dosc znanej hodowli, płacąc niemało za niego, bendzie to dobra inwestycja w idealnego towarzysza pod względem wyglądu jak i psychiki. A tu bende musiała najwyraźniej jeszcze zainwestowac w dobrego szkoleniowca co oby nam pomoże.
Ale kocham tego psa i mam nadzieje ze nam sie uda.
Rodzice jego wyglądaja fantastycznie. Mam nadzieje tylko ze hodowla nie kładła nacisku tylko na wygląd, aby te jego stany lękowe nie były przekazane genetycznie, bo to juz byłaby katastrofa.
Co do hodowców to wyglądali na godnych zaufania. Siedziałam u nich z 3 godziny i rozmawialismy. Pies widac było najbardziej lubiał swoja pania, do pana nawet nie podchodził. Wydaje mi sie ze raczej tam nikt mu krzywdy fizycznej nie zrobił. Hodowcy hodują po kilka róznych ras psów i psy raczej były zamykane, nie latały po domu, przebywały z innymi psimi kolegami, dlatego pewnie z psami mu sie układa ok zadnego sie nie boi, ale to wszystko stało sie na koszt nieodpowiedniej socjalizacji z ludzmi. Tak mysle, ale niewiem czy dobze...
Czy wie ktos do kiedy ukształtowuje sie psychika psa, tak ze wiadomo juz jakim on psem z charakteru bendzie?? Czy w wieku 9 miesiecy jest ona nadal elastyczna?


aneczka:)pit napisał(a):ja myśle ze w wieku 9 mc charakter sie jeszcze zmieni chociaż róznie bywa widzisz Frodo ma 19 i nadal sie boi.Pisałam do Mariusza- rragnerra i stwierdził ze szkolenie moze naprawde dużo dac i mozę faktycznie tak jest. Wiem jakie to jest uciążliwe nawet na spacerach byle pisk a pies szaleje a ze Frodo nie jest już taki mały i ma dosć duzo siły cieżko go nieraz opanowac. Strasznie boi sie też krzyków wytarczy z ktoś wrzasnie na ulicy a on juz podkula ogon. Czekam cierpliwei ze moze cos sie zmienie wspieram go jak moge i taką mam nadzieje.


Weruś napisał(a):właśnie zrob tak jak pisze ckOlka, jak sie boi to go nie pocieszaj bo mysli ze robi dobrze i sie tego wkoncu nauczy,a z tym szkoleniem to nawet dobry pomysl idz z nim na PT, moze to cos da, a jak narazie to zapraszaj duzo osob do siebie, na poczatek to niech moze nie mowia nic do psa ani go nie glaszcza tylko przechodza obok niego, moze pies zrozumie ze nic mu nie zrobia i wkoncu sam do was przyjdzie, albo go zawolaj


Mario30Gdy napisał(a):własnie ja go nie pocieszam tylko moze mówie takim tonem pocieszającym i staram sie go ośmielic i zachęcam go aby podszedł, to wtedy to troche pomaga, choc nie zawsze przezwycięzy strach. A szkolenie PT to dobry pomysł własnie, trzeba sie z nim tam wybrac. A czy jest moze jakies inne szkolenie na początek na
bardziej inwidualne problemy?
Zeby najpierw wyrobic w nim choc troche tej pewnosci siebie do obcych. aby normalnie zaczał sie wobec nich zachowywac. A nastepnie poszłabym na PT.


bullimia napisał(a):Jestem prawie pewna, ze nie był bity, ani nie przeżył żadnej traumy... To po rpsotu wynik niedosocjalizowania. Jestem pewna, że wyglądało to tak:pies mieszkał na wsi, odizolowany, miał zupełny spokój, jedynymi żywymi istotami, które widywal przez 5 pierwszych miesięcy życia bylo jego rodzeństwo, matka i hodowca... Po prostu zaniedbanie hodowcy- gdyby był odpowiedzialny, wiedziłby, że to, co pies zakoduje sobie przez te kilka pierwszych miesięcy, wywrze decydujący wpływ na jego psychikę w przyszłości... Powinien przyzwyczajać szczenięta do nowych sytuacji i powoli wprowadzać je świat- pokazywać im ludzi, dzieci, zwierzęta, chociażby włączać im radio i telewizję... A tak- w idealnych z pozoru warunkach, na wsi, wyhodował małe dzikuski... Pieski kupione wcześniej pewnie są lepsze, bo szybciej zostały zabrane z izolacji, twój miał pecha, do tego jeszcze być może nałożył się na to asekuracyjny, strachliwy charakter i mamy pieska, który ma trudności z normalnym funkcjonowaniem... Wiele kwestii jest już nie do nadrobienia, ale to jeszcze młody pies, z zupełnie nieukształtowaną psychiką i sporo da się jeszcze naprawić! I to należy działać szybko, bo sama piszesz, że ze strachu zaczynają już powoli rodzić się zachowania agresywne- jak oszczekiwanie ludzi. Agresja płynąca ze strachu to klasyka, a weź pod uwagę to, ze pies będzie coraz starszy, silniejszy... Jak najszybciej skonsultuj się z dobrym szkoleniowcem i zacznij powoli resocjalizować, czas pokaze, ile da się nadrobić...
Być moze powód takiego zachowania jest inny, taka jest moja teoria, przypuszczenia i uważam je za bardzo prawdopodobne.


Mario30Gdy napisał(a):bullimia -DOKŁADNIE TAK SAMO UWAŻAM!! to jest najbardziej prawdopodobne że został zaniedbany czas socjalizacji z ludzmi, bo psa przestraszy nawet 4 letnie dziecko idące w jego kierunku, chcące go pogłaskac.. Wiem, juz ze jak najszybciej musze sie skontaktowac z kims kto nam pomoze!!


mia_mia napisał(a):mysle ze powinniscie zabrac sie za spozniona socjalizacje i przekonywac go stopniowo (nic na sile) ze ludze nie sa tacy straszni.. dobrze bylo by gdyby mogl wam pomoc dobry szkoleniowiec zeby przpadkiem jego lekliwosc nie przerodzila sie w agresje do ludzi..


Katja napisał(a):szczeniak zabrany tak pózno z hodowli najwazniejszy dla niego okres w ktorym powinien przejsc socjalizacje z calym swiatem zewnetrznym - ludzmi, psami, ruchem ulicznym itd spedzil w hodowli, byc moze w kojcu wychodzac jedynie na znane i jedyne dla niego podworko wraz z bracmi i siostrami... prawdopodobnie... wiec swiat mu sie zawalił gdy trafil w nowe miejsce... ale tak jak napisał Ice... szkolenie i behawiorysta pomoga wam przez to przejsc i powinno byc dobrze.... choc znam sunie- bullterierke ktora byla do 7 miesiac podobnie trzymana i nadal sie boi... ale po szkoleniu jest juz duzy postęp... polecam


uleńka napisał(a):Nie czekaj. Sama nic nie zrobisz. Mam podobnego psa ale on ma już prawie 3 lata też jest bojaźliwy, myślałam, że to mu przejdzie dużo czytałam na ten temat i myślałam, że sobie sama z tym poradzę niestety nie. Będzie coraz gorzej. Twój pies jest jeszcze młody i naprawdę można go jeszcze zmienić. Ja z moim Nortonem chodzimy teraz na szkolenie i jest poprawa. Chociaż jest ciężko. Ale polecam szkolenie, tylko musisz dobrze wybrać szkoleniowca, żeby Ci psa do końca nie popsuł.


Anitex napisał(a):temat stary ale może komuś na przyszłość przyda się to jak ja radzę sobie z tym problemem, pies podobnie był brany w wieku 5 miesięcy do dużego miasta z kojca na wsi wiec zdziczały straszliwie, obecnie na dniach kończy rok i widzę kolosalny postęp w zachowaniu (teraz ciekawość przewyższa strach chociaż często jeszcze widać po nim niepewność), paniki były z różnych powodów dziwny odgłos, obcy ludzie chcący się na siłę zaprzyjaźnić, przejeżdżający samochód, ktoś z siatami itd...w sytuacjach paniki najpierw próbowałam psa ośmielać pocieszać, przekupywać żarciem co nie dawało żadnych efektów (tak jak pisali poprzednicy raczej bardziej umacnia strach niż pomaga) teraz po prostu zatrzymuje się daje psu czas na opanowanie własnej paniki -> uspokojenie się -> oswojenie z sytuacją, jeśli zaczynał dalej iść na smyczy, normalnie się zachowywać pochwała za odwagę smakołyk głaskanie itd mój pies pozostawiony w takiej sytuacji z czasem zaczął bardzo ładnie sam sobie radzić ze swoim strachem, zwiększyłam też intensywność spacerów miedzy blokami oczywiście po woli zaczynając od małych 10 min spacerków, obcym ludziom chętnym do głaskania (a robi się ich coraz mniej bo pies coraz starszy to wiadomo jak ludzie reagują na rasę) mówię że pies nieufny do obcych ale żeby dali powąchać rękę czasami jak mam smakołyki to daje ludziom żeby mu dawali, miałam też kilka sytuacji w których strach przeradzał się w agresje - raz mi obszczekał jakieś dzieci z wielkimi siatami dzieci w krzyk to się pies bardziej nakręcił, jak pies nie jest na smyczy a wtedy nie był to ja myślę niewiele można zrobić, po kolejnym zawołaniu przyszedł wolałam nie iść po niego sama bo on wtedy czuje jakby wsparcie i odważniej próbuje postraszyć, teraz po prostu staram się unikać takich sytuacji do ludzi w osiedla idziemy na smyczy (z resztą uważam że każdy większy pies w osiedlach powinien być na smyczy czy to pit bull czy labrador), i tak jak pisał Mario30Gdy w "krzakach" pies zachowuje się normalnie, lata, szaleje, bawi się, nie korzystałam z pomocy specjalistów wystarczyła dobra lektura ("Najpierw wytresuj kurczaka" Karen Pryor, forum, rady Dony) chęć pracy (mojej i psa) obserwacja w różnych sytuacjach i przede wszystkim OGROMNA ILOŚĆ CIERPLIWOŚCI kiedyś ciągnęłam psa na dupie po chodniku a teraz sam chętnie się rozgląda co nowego może go spotkać nie jest to jeszcze ideał ale postęp jest wielki i jak na pierwszego psa w życiu uważam że radzimy sobie całkiem nieźle
przepraszam za długi wywód :P rzadko pisze ale jak już to dużo :)


Ma-Po napisał(a):Najlepiej brać psa chowanego "pod stołem w kuchni". w wieku ok 10 tygodni.
Niestety często szczeniaki z hodowli kojcowych mają świetny eksterier ale zrąbaną psychikę.
Trzeba bardzo dużo pracy,żeby chociaż trochę urazy psychiczne wyeliminować.
Wiem coś na ten temat ponieważ wrócił do mnie szczeniak, który tylko dwa miesiące był w bardzo złych warunkach i niestety psycha mu siadła.
więc teraz... i tylko tyle
w słoneczne południe noc
i już więcej nic bardziej

Amfetka [*] 12.08.2004 - 27.12.2012
Obrazek
viewtopic.php?f=85&t=1054&start=470
http://www.youtube.com/user/amfecik?feature=mhum
Avatar użytkownika
Dona
Administrator
Administrator
 
Posty: 2330
Dołączył(a): 17 gru 2008, 21:53
Lokalizacja: Świdnik

Powrót do PROBLEMY ZWIĄZANE Z LĘKIEM I STRESEM / PROBLEMS RELATED TO FEAR AND STRESS

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość